Trochę tego w październiku przeczytałam 🙂 Niby nie samymi kryminałami człowiek żyje… chyba.

Let’s see….

Nie obraź się, ale

Nie będę kłamać, jeśli powiem, że od tej akurat książki spodziewałam się więcej. Oczywiście, autorki/rozmówczynie poruszają bardzo ważne tematy, pokazują media społecznościowe od drugiej, tej niezbyt przyjemnej strony, ale nie wiem… Czuję niedosyt, wydaje mi się, że temat mógł bardziej zostać pociągnięty, bo „Nie obraź się, ale…” jest dosyć krótka. I w sumie oprócz kilku „esejów” jest też parę rozmów z twórczyniami, a to wszystko przeplatywane rzeczywistymi wiadomościami, które każda z nich dostaje. Sytuacji nie polepsza fakt, że książkę wypożyczyłam w Przestrzeni Pełnej Czasu, a wcześniej musiałam zapłacić ponad 40 zł za przetrzymanie dwóch książek 🤡

Grób w górach, Niemowa

Trzecia i czwarta część przygód Sebastiana Bergmana. Wyjątkowo bardziej podobała mi się bardziej ta druga – „Niemowa”. W „Grobie w górach” moim zdaniem zagadka była zbyt skomplikowana i najzwyczajniej gubiłam się w kolejnych galimatiasach, które gdzieś wychodziły po drodze. Znów myliły mi się imiona, i tak dalej i tak dalej. Rozumiem zamysł, ale chyba autorzy trochę przedobrzyli. Z plusów – Bergman nie był tak wkurzający, a to już coś. Ale tylko w tej części, bo w „Niemowie” zachowywał się jak debil, więc wszystko wróciło do normy 😉


W ciemnym, mrocznym lesie

Poprzednie książki autorki mi się bardzo podobały, więc byłam zdziwiona, na początku, że tej z kolei nie dało się czytać. Bohaterowie – okropni, włącznie z główną bohaterką, która (jak przypomniał ktoś na Instagramie), ma trzydzieści lat i wciąż nie może odciąć się od wydarzeń sprzed 10 lat. Stawia samą siebie w centrum uwagi, zupełnie nie zważając na wszystko i wszystkich wokół. Przeczytałam trochę i się poddałam – rzuciłam się tylko na ostatnie rozdziały, aby poznać rozwiązanie „kryminalnej” zagadki, ale nawet i ono nie poprawiło mojej opinii o całokształcie.

Krótko i szczęśliwie. Historie krótkich miłości

Opowiadałam o niej z grubsza na Instagramie, ale czemu nie rozpisać się i tu? Autorka, którą poznałam dzięki „Z miłości? To współczuję” tym razem opowiada o miłościach, na które nigdy nie jest za późno. Nawet, jeśli z przodu jest już siódemka i teoretycznie „nie wypada”. Taka to jest książka pokrzepiająca, otulająca ciepłem historii różnych bohaterów (nawet, jeśli ci są pod zmienionym imieniem). Najbardziej podobało mi się to o Maryjce, oraz trójkącie, który działał nawet jeśli nikomu się to nie podobało.

Szósta klepka


Czy czytałam ją już milion razy? Owszem. Czy znam ją na pamięć? Prawdopodobnie. Ale „Jeżycjada” wskoczyła na Legimi, więc logicznym było, że się za nią wezmę.

Wiatrołomny


„Wiatrołomny” to pierwsza część nowej serii Roberta Małeckiego, który dodatkowo zmienił wydawnictwo. I jest to bardzo dobry początek, a to z kilku powodów.  Po pierwsze, ponieważ bohaterem jest kobieta-komisarz, która pracuje w Archiwum X. Od tego właściwie zaczyna się powieść – od niewyjaśnionej sprawy sprzed lat, która mimo trzydziestu lat, nadal jest… no niewyjaśniona. Ale nikt się nie spodziewał, że w ramach jednej sprawy zostaną odkryte inne „kości” mówiąc w przenośni, i to małe śledztwo przerodzi się w coś wielkiego, coś co zaczyna przygniatać, i wymyka się spod każdej możliwej kontroli. Bardzo denerwował mnie bohater nazywany „007”, policjant, który trochę szarżował i był dla mnie jedynym minusem jakiego znalazłam. Sprawa jest świetna, śledztwo nie biegnie przed siebie, bohaterowie są realni, z problemami, rozterkami, trudnościami a jednak dają z siebie wszystko. Czekam na drugą część.

Nigdy, nigdy, nigdy

Dostałam ją w prezencie od wydawnictwa ArtRage. A opowiada ona historię kobiety, która zawsze wiedziała, że nie chce mieć dzieci. Nigdy nie stanowiło to dla niej planu na życie, nigdy nie było marzeniem, do którego by dążyła. Spotykamy ją w momencie kulminacyjnym, kiedy nie może porozumieć się z partnerem, a wszystkie bliskie osoby nagle zachodzą w ciążę. Po raz kolejny odpiera pytania o dziecko i przez całą książkę zastanawia się, dlaczego nikt nie pyta: czy warto mieć dziecko? Dlaczego wszystko działa na odwrót? Ważna, krótka, norweskiej autorki, więc może trochę wydawać się surowa. Jednak w swojej prostocie, przekazie i przede wszystkim – temacie, jest bardzo ważna. Tutaj pisałam o niej na instagramie.

Crematorium

To książka, którą dostałam przez NetGalley (to strona, na której można otrzymać wcześniejszy dostęp do książki przedpremierowo (ale głównie po angielsku). Wybrałam ją, bo miała ciekawy, intrygujący opis. No i na tym jednak kończyłyby się jej zalety, ponieważ była nudna, do piętnastego procenta nie wydarzyło się nic, więc przerzuciłam na 90%, żeby zobaczyć zakończenie. I wielkie meh, mówiąc łagodnie. A czytałam ją od lipca!!! Najwyższa pora była się poddać.


Widzę, że październik był rewelacyjny książkowo, ale listopad na pewno nie będzie. Złapał mnie jakiś dół, i żadna książka nie wydaje się mnie odpowiednio zaciekawiać. Jeśli do tej pory miałam jakieś niezaczęte książki na Kindlu, to już nie mam, bo w ciągu ostatnich kilku dni przerzuciłam chyba wszystkie, szukając czegoś co mnie wciągnie. I nie znalazłam niczego.

Nic to jednak, Chirurdzy sami się nie obejrzą, a książki raczej nie uciekną.
Chyba.

Przynajmniej te na czytniku xD

Zobacz także