do niezobaczenia, 2019

Koniec roku to u wszystkich moment na podsumowanie minionego czasu. Niekoniecznie dobrego, ale może tez nie złego, jeśli dokładniej się mu przyjrzeć, co za chwilę zrobimy.

Co do życia samego w sobie, może bardziej zdrowia, wszystko idzie w dobrym kierunku, nawet jeśli o wiele za wolno, niż bym chciała. Nie zawsze wszystko da się przyspieszyć 🙂

Top nine instagrama

Zaczęłam w tym roku więcej korzystać z pomocy siostry, która nie tylko fotografowała, ale czasem i użyczała rekwizytów do ich zrobienia 🙂 Często gościł też Felicjan, który, cóż, na widok telefonu w ręku po prostu szalał i modelował i ustawiał się do zdjęcia 🙂

Co mówi Goodreads?

Kolejne podsumowanie to to, zrobione przez GoodReads, z którego korzystam od kilku dobrych lat. Dla mnie jest to o wiele lepszy portal niż LubimyCzytać, które nawet mimo zmian szaty graficznej jest dla mnie kompletnie nieintuicyjne.

Goodreads.com

Ponad dwadzieścia osiem tysięcy stron daje efekt. Jednocześnie cieszy i przeraża, kiedy patrzę czy na regał zapełniony książkami czy na niepozornie wyglądający czytnik. Jestem niesamowicie zadowolona z faktu, że udało mi się pobić założony wynik (było to chyba 50 książek) o prawie trzydzieści książek. Choć wiem, że są to tylko liczby, a tak naprawdę liczy się treść książki i one same – to miło jest sobie czasem połechtać ego.

Po raz kolejny widać, jak Kindle zakrzywia rzeczywistość – „Psy ras drobnych”, chociaż bardzo dobra książka, ciągnęła mi się niemiłosiernie. Dałabym jej o wiele więcej stron, niż ma w rzeczywistości. Z kolei „Szczygieł”, choć opasłe tomisko, czytało mi się super (o czym pewnie pisałam tutaj).

Znów – wiem, to tylko liczby. Przyjemnie sobie na nie popatrzeć.

Najpopularniejsza

Oczywiście według Goodreads, chociaż przyznam, czytałam tą książkę i bardzo mi się podobała. Czasem rozważam powrót do niej.

Najlepsza 2019

Oj, o, oj. Miałam tego sobie tego nie robić – nie zmuszać do wymyślania i szukania na siłę ulubionej książki… Ale fajnie spójnie zamknąć rok.

Bardzo dobrze wspominam lekturę „Pięknej młodej żony”, Tommy’ego Wieringa, która choć krótka, napisana została tak dobrze napisana, że nie chciało się od niej odejść. Tutaj moja recenzja.

Drugą pozycją jest „Czekaj, mrugaj” Gunnhilda Oyehauga. Nie słyszałam wcześniej o tym autorze, a książka kupiła mnie swoją okładką. Kiedy zaczęłam ją czytać, czas przeleciał mi między palcami, a ja zachwyciłam się wspaniałym językiem, uczuciowością bohaterów i tym, jak wiele autor odsłania poprzez swoich bohaterów. Tutaj moja recenzja.

Na prawie osiemdziesiąt książek, większość z nich to reportaże, lub kryminały. Jedno albo drugie zazwyczaj jest tragiczne, ale cóż poradzę – nie potrafię czytać wesołych powieści, n u d z ą mnie 🙂

Serialowo

W tym roku udało mi się odkryć wiele ciekawych seriali. Na pewno odkryciem (chyba stulecia) jest „Dom z papieru”, do obejrzenia którego długi czas namawiała mnie siostra, a ja nie chciałam się ugiąć.

Poniżej moja trójka ulubionych:

  • The Morning show – Jeden z prowadzących poranne pasmo w telewizji zostaje oskarżony o przemoc seksualną w stosunku do współpracownic. Anonimowy donos wywraca świat bohaterów do góry nogami i gdy wydaje się, ze nie może być już gorzej – od razu tak się dzieje. Dziesięć odcinków wspaniałej gry aktorskiej, serial który koniecznie trzeba zobaczyć (choćby z sympatii dla Reese Witherspoon).
  • Dead to me – Niezwykle mi smutno, że tak mało mówi się o tym serialu. Główna bohaterka traci w tragicznych okolicznościach swojego męża, a więc spotykamy ją w dosyć trudnym dla niej czasie. Kiedy na jej drodze staje Judy, może się wydawać, że kobiety znajdą nić porozumienia i będą dla siebie wsparciem w tych trudnych chwilach. Jakby to powiedział Radek Kotarski, nic bardziej mylnego. Dzieje się tutaj dużo, a śmiech miesza się z uczuciem współczucia ku bohaterkom.
  • Dynastia – Dobra, ale śmiechem to mnie nie zabijcie. Nie czuję presji, aby wspominać tu o serialach, które dobrze znam,a które wracają z kolejnym sezonem. Nie jest dla mnie nowością, że skoro po nie sięgam, to są dobre. Piąty sezon Grace&Frankie, oba sezony The Kominsky Method są wspaniałe, ale czy ktoś odważył się wcześniej wspomnieć o Dynastii?? No nie za bardzo, a więc robię to ja. Głupi, ale ładny, śmieszny ale momentami tragiczny serial, który zapełni pustkę w oczekiwaniu na kolejny sezon tego najlepszego.

Filmy

Obejrzałam mało bo zaledwie 9. Na pewno na podium wybija się Król lew, Pewnego czasu w Hollywood (o którym pisałam TUTAJ) oraz polska wersja (Nie)znajomych (może wkrótce o nim napiszę).

Reszta to dokumenty o seryjnych mordercach, np. o Tedzie Bundym, który to film obejrzałam głównie i przede wszystkim z powodu Zaca Efrona w roli głównej.

2020…

… bądź dobry i spokojniejszy. Szczęśliwego nowego roku!

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Jude Beck. Link tutaj

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top