Dlaczego oglądanie seriali true crime sprawia mi przyjemność + CO OGLĄDAM

Ponieważ jestem nienormalna, lubię się bać, a happy endingi są przewidywalne. Może być?

Prawdą jest jednak, że od zawsze pociągały mnie tajemnice. Co doprowadziło morderców do popełnienia danego czynu. Ciekawiły mnie rodziny ofiar, ich sposoby na pogodzenie się z tragedią, oraz sytuacje, które mogły do niniejszych doprowadzić. Jestem po prostu ciekawska, lubię wpychać nos w nie swoje sprawy. Lubię też dreszczyk emocji, który pojawiał się zazwyczaj ciemną nocą, kiedy wracałam z kina, a moja głowa chodziła we wszystkie strony w poszukiwaniu rzekomego mordercy, przez którego zaraz wyląduję w pobliskim rowie.


Autentycznie przypomina mi się sytuacja, która przydarzyła mi się wiele lat temu. Siedziałam w jakiejś podziemnej krakowskiej knajpce, w której nie było zasięgu. Kiedy z niej wyszłam, telefon zaczął wibrować jak szalony. Milion nieodebranych połączeń od mamy, smsy od przyjaciółki, zapytania na Messengerze od współlokatorki – gdzie się podziewasz? Okazało się, że cisza z mojej strony (a wszyscy wiedza, że jestem z telefonem nierozłączna) sprawiła, że mama zrobiła wielki alarm chyba na połowę miasta. Pewnie leżę gdzieś przysypana ziemią, albo w rowie, albo rozjechana na środku ulicy. Zamiłowanie do tragedii mam we krwi.


Romanse i szczęśliwe zakończenia porywały mnie, gdy miałam czternaście albo piętnaście lat. Czekałam na swojego królewicza na białym koniu, dzięki któremu moje życie stanie się lepsze, a ja bardziej wyjątkowo. Z biegiem czasu okazało się, żę jest to nudne, a morderstwa, typy spod ciemnej gwiazdy i przypadki które zważają na dalszej historii są o wiele bardziej porywające. I tak włączył mi się tryb mordercy są super. W kontekście, oczywiście – super ciekawi.

 


The Disappearance of Madeleine McCann

Dokument poświęcony trzyletniej Madeleine McCann jest smutny, chociaż nie za bardzo odkrywczy. Bo co też można powiedzieć po dwunastu latach bezskutecznych poszukiwań? O bataliach sądowych, oskarżeniach, pomówieniach i domysłach, które chodzą po głowach nie tylko tych, którzy byli tego feralnego wieczora w Praia de Luz? Kilkuodcinkowy serial o Madeleine nie wnosi niczego nowego do sprawy, niektórzy piszą, że jest jednostronny, że zupełnie nie bierze pod uwagę możliwej winy rodziców w zaginięciu córki. Może lepiej nazwać go zbiorem informacji, nagrań i rozmów ze śledczymi, którzy nadal nie rozumieją. I tak samo jak ja nadal liczą, że Madeleine żyje. 

 

The People v O.J Simpson: American Crime Story

O postaci O.J Simpsona dowiedziałam się dopiero z tego programu – co sprawiło, że między odcinkami buszowałam po internecie, szukając kolejnych informacji o znanym amerykańskim futboliście. Znanym nie tylko przez swoją karierę, ale przez to co zrobił, bądź czego nie zrobił – wersji jest kilka. Tak czy siak, serial oczywiście w sposób fabularny opowiada o najgłośniejszym procesie w całej Ameryce, i nie powiem Wam ile razy rwałam włosy z głowy, widząc jak traktują oskarżycielkę, wykorzystując to, że jest kobietą. „Miłym” akcentem była rodzina Kardashianów. Serial do zobaczenia na Netflixie.

 

Conversation with a killer: Ted Bundy Tapes

Dokument Netflixa, który powstał na podstawie książek o podobnym tytule. Napisanej przez dziennikarzy, którzy rozmawiali z Bundym, odwiedzali go w więzieniu i byli świadkami jego różnych zachowań. Ustalili, dowiedli – żadne słowo nie wydaje się w tym momencie odpowiednie, niemniej: według nich Bundy posiadał drugą osobowość, i po popełnionej zbrodni, odsuwał ją od siebie, dlatego miał problemy z przyznaniem się, dlatego uciekał, dlatego chciał dowieść swojej niewinności. Działania pierwszej osobowości były dla niego odrealnione. Co nie zmienia faktu, że robił złe rzeczy, zabił wiele kobiet i do ostatniej chwili przed śmiercią twierdził, że to nie on, a wymiar sprawiedliwości.. jest w rzeczy samej, niesprawiedliwy. Dokument, jako że na podstawie książek, składa się z nagrań rozmów z mordercą, nagrań z jego odwiedzin, z wiadomości, puszczanych w danym czasie w telewizji. Potwornie wciągający.Tutaj recenzja

 

I love you, now die: the commonwealth vs Michelle Carter

Nie jest to może true crime jako takie, co nie zmienia faktu, że bardzo ciekawe. „Bohaterką” dokumentu jest młoda dziewczyna oskarżona o zachęcanie do popełnienia samobójstwa. Czy sąd orzeknie, że to prawie jak morderstwo? Skoro nakłaniała swojego chłopaka, nawet wtedy, gdy ten wysiadł z samochodu? Gdy chciał żyć, napisała mu, by to zrobił. By nie był mięczakiem. Że dziś jest ten dzień. A on to zrobił. Niewyobrażalna tragedia dzieli rodzinę, dzieli ludzi, a młoda dorosła już kobieta… Dowodami w sprawie były nie zeznania świadków (nie tylko), a screeny rozmów przeprowadzanych przez różne komunikatory internetowe. Ot, znak czasów.

 

Making a murderer

Mężczyzna z hrabstwa Manitowoc, Steven Avery, po 18 latach wychodzi z więzienia. Siedział w nim niesłusznie. Został bezprawnie skazany za napaść seksualną oraz usiłowanie zabójstwa. W 2005 roku został oskarżony, w 2007 skazany za zabójstwo Teresy Halbach. Ponownie trafia za kratki, ponownie za coś, czego nie zrobił – przynajmniej taką wersję utrzymuje rodzina i kolejni adwokaci, którzy się raz po razie wycofują. Kolejne apelacje, zaginione (albo podłożone) dowody, zeznania które w pewnym momencie zupełnie nie trzymają się kupy. Oskarżony zostaje również siostrzeniec Avery’ego, Brendan Dassey, który – w późniejszym etapie, mówi, że został zmuszony do złożenia takich a nie innych zeznań. Pierwszy sezon dokumentu obejmuje lata 1985-2005, dokumentuje jego pierwsze skazanie, lata na wolności oraz kolejne oskarżenie i skazanie. Drugi sezon bardziej trzyma się współczesności. Pokazuje jak adwokaci próbują uwolnić mężczyzn, a jest to walka z wiatrakami. Przekonajcie się sami. Chyba jedyna ze spraw, która budzi we mnie takie emocje.

Kathleen Zellner to taka Annalise Keating współczesnego świata. Znalazłam taki cytat na TV Time i się z nim utożsamiam.

The Confession Killer 

Pisałam o tym dokumencie w #10 obejrzajkach.  Nadal utrzymuję, że jest ciekawy. Tak samo jak postać Henry’ego Lee Lucasa, który przyznał się do tylu zbrodni, mimo że chronologicznie, czasowo jest to wprost niemożliwe. Nawet jeśli udowodniono mu kilka morderstw, wiele spraw jest wciąż nie wyjaśnionych. Recenzja na serialomaniaku 🙂

 

Taśmy winy

Amerykańskie organy władzy, w sprawach, w których nie istniało dosyć fizycznych dowodów, aby kogoś skazać, stosowali przebiegłe psychologiczne taktyki, aby zmusić daną osobę do złożenia zeznań. W wyniku których trafiali za kratki na długie lata. Za coś, czego nie zrobili. „Taśmy winy” przyglądają się temu problemowi, pokazują jego skalę, że to wcale nie jest jeden policjant, ani dwóch, ani nawet dziesięciu. Że czasem nie liczy się prawdziwe rozwiązanie sprawy, a jedynie podbijanie statystyk wykrywalności. Cóż.

 

Amanda Knox

Amanda Knox, amerykańska studentka będąca na studenckiej wymianie, zostaje oskarżona , a później uniewinniona za dokonanie morderstwa w 2007 roku we Włoszech. Wokół sprawy ciągnie się wiele kontrowersji, które zapewne po obejrzeniu ów dokumentu nie ucichną. Niemniej jest to trochę obiektywne spojrzenie na całą sprawę dla tych, którzy o niej nie słyszeli, bądź nie są pewni swojego zdania. Dla kryminalnych chochlików w sam raz do obejrzenia.

 

Who Killed Little Gregory? 

Kiedy czteroletni syn zostaje zamordowany, młoda para walczy w żmudnej bitwie, próbując odnaleźć nieuchwytnego i przebiegłego mordercę. Kto zabił dziecko? Kto stoi za tajemniczymi telefonami, podzieleniem jednej rodziny, zniszczeniem innej? Nie da się oglądać więcej niż jednego odcinka na raz. Smutny obraz społeczeństwa, które zazdrości, dokonuje różnych strasznych rzeczy, a później nie ma nikogo, kto chciałby się przyznać. A winę ponosi niczemu winien, czteroletni chłopiec, Gregory. 

 

Don’t F**k with Cats: Hunting an Internet Killer

Morderca, który został złapany przez odważnych internautów, którzy nie mogli przejść obojętnie wobec faktu, że mężczyzna zabijał koty i jeszcze się z tego cieszył, publikując film w internecie. Poszukiwania na światową skalę, internauci, którzy nie ominęli żadnego szczegółu oraz policja, która chyba do końca nie wierzyła w powagę sytuacji. Trzyodcinkowy dokument zrobiony jest mistrzowsko (przynajmniej w moim odczuciu), i chociaż w trakcie oglądania nie jeden i nie dwa razy przebiegają mnie po ciele ciarki, jak można być tak okrutnym, to jednak przekaz jest ważny. Internet ma siłę. Można zrobić przez niego wiele, nie ruszając się z fotela. A Magnotta jeszcze przez długo nie ruszy się z celi. Pisałam o nim na Serialomaniaku, o, dokładnie tutaj 🙂 

 


To by było na tyle. Przypnę ten post gdzieś na górze, aby każdy kryminalny wariat mógł zobaczyć, co oglądam, co polecam, co jest warte obejrzenia. Jeśli nie wspomniałam tu o jakimś ważnym dokumencie, dajcie znać w komentarzu 🙂 

(Czy to już jest ten moment w którym Netflix powinien mi zaproponować współpracę w zamian za popularyzowanie jego dokumentów?)

 

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top