Category posts: reportaż

Czytam[y] Czarne

Posted on - in okołoksiążkowe, reportaż

Nie pamiętam tego przełomowego momentu, w którym zaczęłam czytać reportaże. Może było to, gdy śmignęła mi gdzieś na Instagramie książka o Nowym Jorku, a może znacznie później, gdy stwierdziłam, że romanse mnie już nie „bawią”, i chcę czegoś poważniejszego. Może było to w momencie odkrycia serii Amerykańskiej wydawnictwa Czarnego?

Błoto słodsze niż miód // Małgorzata Rejmer

Posted on - in literatura faktu, reportaż

Moje pierwsze spotkanie z autorką było podczas Bestsellerów Empiku. Nie słyszałam dotąd ani o niej, ani tym bardziej o książce, która niniejszą nagrodę dostała. „Reportaż o komunizmie w Albanii”, przeczytałam gdzieś i … zapomniałam o fakcie. Aż do momentu, w którym wszyscy zaczęli się „Błoto słodsze niż miód” zachwycać.

Shitshow. Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje // Charlie LeDuff

Posted on - in literatura faktu, reportaż

Wstyd się do tego przyznać, ale nie znałam dotąd LeDuffa 😊 Chociaż jak się później okazało, jest on również autorem chwalonego przez wszystkich „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” (książka czeka już na moim czytniku). Już wtedy wiedziałam, że lektura niniejszej książki będzie samą przyjemnością, nawet jeśli tematyka nie napawała radością.


Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero // Magdalena Rittenhouse

Posted on - in reportaż
 
Niech podniesie do góry rękę ten, który nigdy nie marzył o tym, by przejść się Times Square bądź przejechać się nowojorskimi ulicami żółtą taksówką, tą samą, którą widać w każdym amerykańskim serialu. No nie wierzę, że tacy ludzie istnieją. Można nie lubić Stanów Zjednoczonych, można woleć Miami od Nowego Jorku, niemniej po przeczytaniu tej książki odniesie się wrażenie, że w trybie natychmiastowym trzeba kupić bilet, wsiąść do samolotu i spełnić jedno z tych marzeń, które jest w zasięgu ręki.
 
W takich momentach trudno uciec przed ogromnymi oczekiwaniami, które spadają na ciebie z dosłownie każdej strony. Dobre komentarze w księgarni, w której ją kupiłam, sama opinia o Wydawnictwie Czarnym, czy komentarze na Twitterze, że to jeden z lepszych jak nie najlepszych reportaży tego wyżej wymienionego wydawnictwa. Uciec się nie dało. Nawet nie miałam na to zbytniej ochoty.
 
 

Przy Times Square Ameryka bez przerwy rodzi się, samookreśla, przedefiniowuje; opowiada o sobie, a potem opowieść tę tranwestuje.

 
 
Dość szybko okazuje się, że te wszystkie opinie wcale nie są „nad wyraz”. Nie są w żadnym stopniu przesadzone, a z każdą kolejną stroną i ogromem przyswojonej w międzyczasie wiedzy odnosi się wrażenie, że więcej i bardziej się już nie da. Jak powstał Times Square, World Trade Center, most, park rozrywki, New York Public Library. Za każdym wielkim monumentem, stanowiącym teraz znak rozpoznawczy Big Apple stoją jednak ludzie i ich historie. Heroiczne decyzje, poświęcenia, których obecnie mało kto by się podjął. Jak Kolumb wcale nie odkrył Ameryki, a Hudson, ten po którym nazwano tak rzekę, został wyrzucony do wody przez swoich współpodróżników. W końcu i ludzie, którzy mieli pomysł, chęci i realizowali go nawet jeśli wiązało się to z poświęceniem całej rodziny nawet kilka pokoleń do przodu.
 

Skąd wiadomo, że coś się skończyło, że ktoś przestał kogoś kochać, a ktoś inny zapomniał; czym są rozpacz i spełnienie? Może czasami lepiej jest tego nie wiedzieć?

 
Nie byłam nigdy wielką fanką Stanów Zjednoczonych. Choć seriale osadzone w tamtych realiach połykałam z zamkniętymi oczami, o wiele bardziej wolałam Wielką Brytanię, Londyn i Anglików, których trudno rozszyfrować. Tymczasem po tej książce jedyne, co świta mi w głowie, to żeby porzucić jednak ten Londyn, podróż tam i zaszaleć ze Stanami. Jednym jest to opisane na kartach tego reportażu; pożeranie informacji, zaznaczanie zbyt wielkiej ilości ciekawostek, czym innym jednak spacer tymi zatłoczonymi ulicami, gdzie nie ma czegoś takiego jak anonimowość.
 
Cześć, jestem Ola i zakochałam się w Nowym Jorku. Ktoś chce mnie tam wziąć?

Dwie siostry // Åsne Seierstad

Posted on - in literatura faktu, reportaż
Kiedy dwa lata temu pisałam tu o Jeden z nas. Opowieść z Norwegii byłam zdania, że raczej na pewno nie przeczytam straszniejszej książki. Po tak długim czasie pani Åsne Seierstad wydała kolejny reportaż, po lekturze którego jestem chyba wstrząśnięta jeszcze bardziej.
Tytułowe dwie siostry to dziewczyny wychowane w norwesko-somalijskiej rodzinie. Pewnego dnia nastoletnie siostry opuszczają Norwegię i zaczynają nowe życie… w Syrii. Obie wychodzą za bojowników Państwa Islamskiego i przenoszą się do Ragga. Właśnie tam rodzą dzieci i prowadzą dom. Reportaż napisany przez Åsne Seierstad to historia opowiedziana okiem naocznych świadków: rodziny, bliskich przyjaciół, znajomych, nauczycieli a nawet przywódców religijnych. Autorka, posilając się rzeczywistymi rozmowami między dziewczynami a ich rodzinami pokazuje, jak bardzo różnią się od siebie te kultury i jak bardzo niektórzy potrafią namieszać w głowach tym, którzy nie potrafią się sami bronić. Przede wszystkim o tym, jak miłość rodzicielska sięga dalej poza wszelakie niebezpieczeństwo.

Theodor: „W każdym razie to kompletnie nieprzemyślane, przecież to pieprzona wojna. To nie tylko ‹hej, pomożesz nam nosić rannych›, jeśli będzie miała szczęście to nie będą nosić jej…”

Nie wiem, co więcej mogę powiedzieć o książce, którą powinien chyba przeczytać każdy. Wiele mówi się ostatnio o różnicach w tych dwóch kulturach; tak samo i o tym, że aby walczyć z wrogiem, trzeba go wcześniej poznać. Nie wiem do końca, czy się z tym zgadzam; po lekturze Dwóch sióstr dochodzę jednak do wniosku, że chyba mamy się czego bać. Chyba nigdy nie zrozumiem (nie wiem czy to dobrze czy nie) jak można się zaślepić jakąś wizją, jak można przedłożyć tą wizję nad własną rodzinę, bezpieczeństwo, ponad samego siebie. Po drugiej stronie mamy jeszcze Norwegię, tą, która z jednej strony jest pro wszystko, w której stawia się na rozwój, na indywidualność a z drugiej strony trochę jednak szykanuje i sprawia problemy, jeśli ktoś chce być inny.
Åsne Seierstad w swojej książce porusza drażliwe struny społeczeństwa a i różnych kultur w nim mieszkających i się wychowujących. Opowiada historię o rodzinie, której losy zmieniły się raz na zawsze tylko dlatego, że dwie młode osoby podjęły taką a nie inną decyzję, zupełnie nie uwzględniając w niej dobra innych. Przedłożyły wszystko to, w co wierzyły w imię Boga. Rozpadająca się przez to rodzina, ojciec chcący odzyskać swoje dzieci – wszystko tu znajdziecie. Chyba nie muszę mówić, że to reportaż, który koniecznie trzeba przeczytać.
Za egzemplarz książki dziękuję