Category posts: literatura piękna

Czekaj, mrugaj // Gunnhild Øyehaug

Posted on - in literatura piękna, literatura współczesna

Wiecie, dawno nie czytałam czegoś tak innego. Innego i wyjątkowego jednocześnie – jakby wszystkie książki do tej pory przeze mnie przeczytane zupełnie nie istniały. Jakby ta wspaniała i wyjątkowa powieść, która zmieni moje życie, miała dopiero trafić w moje ręce. Nie, nie przesadzam, choć widzę dopiero teraz, jak górnolotnie i dziwnie to brzmi. Naprawdę nie czytałam nigdy czegoś takiego.

Kokon // Joanna Lech

Posted on - in literatura piękna, literatura współczesna

W poszukiwaniu obiecanego poetyckiego języka sięgnęłam po „Kokon” ze zwykłej nieprzymuszonej ciekawości. Skoro poleca Żulczyk i Orbitowski to przecież musi być dobre. Poetycko ubrane. Tak przynajmniej próbowała przekonać mnie okładka.

Nie ma // Mariusz Szczygieł

Posted on - in literatura piękna, literatura współczesna
Szczygła się czyta dla samej przyjemności wchłaniania tak mądrych treści. Jakby zupełnie nie jest dla mnie ważne to, o czym pisze, a to, jak pisze. Czysta przyjemność i radość czytania.
 
„Nie ma” to taki gest w stronę osób i rzeczy, których już w naszym życiu nie ma. Bądź jak nierzadko się okazuje – nigdy nie było. Nie jest to opowieść, nie jest to wielka i długa historia konkretnych bohaterów. Raczej rozmowy, wysunięte z rozmów wnioski oraz przemyślenia związane z danymi osobami, rozmówcami, wydarzeniami. Wpływającymi mniej lub bardziej na teraźniejsze życie.
 
 
Miałam ochotę zaznaczyć sobie całą książkę, jednocześnie zastanawiając się, czy może to wszystko tak ładnie wygląda i brzmi teraz i tylko w tym momencie, a kiedy do tego wrócę – będzie zupełnie inaczej. Tego nie jestem pewna, wiem natomiast, że jest to lektura warta przeczytania. Choćby dla samej przyjemności.
 
 
 

Kiedy milczę, mam wrażenie, że mnie nie ma.

 
 

Zapach mężczyzny // Agneta Pleijel

Posted on - in literatura piękna
 
Narratorka książki ma niecałe dwadzieścia lat kiedy przeprowadza się do Göteborga, by tam podjąć studia. Nie zajmuje się jednak samą nauką: szuka własnej drogi, równowagi w relacjach ze swoją matką i ojcem, a przede wszystkim: chłonie świat. Chce czerpać z niego jak najwięcej się da, chce doświadczać rzeczywistości wszystkimi swoimi zmysłami. Przywołując swoje młodzieńcze lata, autorka opowiada o wielu rzeczach – pierwszej miłości, tej zmysłowej i do literatury, o tym jak to jest być młodym i odkrywać świat, aż w końcu jak kreować go tak, by dobrze się w nim żyło. Nie może w tym świecie obejść się bez zawirowań miłosnych; przelotni kochankowie, mężczyźni zostający chwilę dłużej i w końcu ci, po których mimo wszystko zostaję same wspomnienia, niekoniecznie te dobre.
 
 
Dawno nie byłam w bibliotece, a kiedy już to zrobiłam, trafiłam na taką perełkę. Następnie, zaklinając, że nie czytam innych recenzji książki, o której sama chcę napisać, popełniłam ten błąd, jednak uważam, że wyszedł mi on na dobre. To książka o kobiecości, tak mówi autorka komentarza i mimo swojej opinii, swoich indywidualnych myśli, o których wspomnę niżej, muszę się z tym zgodzić. Dokładnie w tym momencie pożałowałam, że książka jest z biblioteki, że nie mam jej na czytniku, a przecież najchętniej przepisałabym pół książki, by móc wracać do jej poszczególnych fragmentów.
 
 

Wszyscy ludzie piszą. Większość o tym nie wie. Pisanie odbywa się w nas, kiedy żyjemy. Kiedy człowiek pisze, nie jest nikim szczególnym, ale pisząc, jest się sobą bardziej niż w jakiejkolwiek innej sytuacji. Pisanie odbywa się nieprzerwanie. Stawianie liter na papierze jest męczące. To jak ze snami. Wiadomo, że kiedy się je zapisuje, przemieniają się. Ale bardziej nie można się zbliżyć.

 
 
 
Jeśli autobiografia, to opowiadanie historii, które się już wydarzyły. Zamiast suchych faktów w „Zapachu mężczyzny” mamy fakty sklejone w historię. Historię kobiety, młodej dziewczyny która po przeprowadzce na studia chce zbudować swój świat na nowo. Na własnych zasadach. Na początku jest jej ciężko, nie ze wszystkim może się pogodzić, nie na wszystko ma wpływ. To boli. Później poznaje ludzi, przyjaciół i mężczyzn, którzy chociaż nie stanowią sensu jej życia, to jednak miło jest mieć kogoś u swojego boku. Problemy miłosne okazują się jednak tymi trudniejszymi – zaraz po napięciu związanym z problemami rodzinnymi. Żadne wydarzenie nie jest tu traktowane po macoszemu. Narratorka a jednocześnie autorka wcale nie żałuje tego, co się  stało, z popełnionych błędów stara się wyciągnąć wnioski, nawet jeśli niektóre równoznaczne są z ponownym wchodzeniem do tej samej rzeki.
 
To bardzo delikatna książka, powieść, zbiór historii, które w pewnym stopniu ukształtowały narratorkę. Klamra, która trzyma to jakoś w kupie też jest okej, bo w ładny sposób kończy pewien okres życia kobiety. „Zapach mężczyzny” to książka  o kobiecości. Tej niewymuszonej, delikatnej i powoli rodzącej się do życia. Żałuję, że dopiero teraz poznałam tę autorkę.

Spadek // Vidgis Hjorth

Posted on - in literatura piękna, literatura współczesna

„Żadna z was w żadnym momencie nie spytała mnie o moją historię…” tak pisze Bergljot w wiadomości do swoich sióstr po burzliwej kłótni o przyszłym spadku po rodzicach. Niech ten cytat Was nie zmyli, tytułowy Spadek co prawda jest ogniwem łączącym całą powieść, ale w porównaniu z innymi problemami, z którymi musieli zmagać się bohaterowie, jest  najmniej ważny.
Spadku nie da się upchać w żadną z możliwych ram. Ciężkie dzieciństwo, problemy wynikające z nieporadnej komunikacji aż w końcu strach przed tym że „stracisz rodzinę”, co chyba było jakąś wróżbą czy przepowiednią, bo dla Bergljot tak właśnie wyglądało życie – z dala od rodziny, z którą nie czuła jakiejś większej więzi. Kiedy przyszło więc do rozdzielania prawdopodobnego spadku, rodzina podzieliła się jeszcze bardziej: po jednej stronie barykady byli ci, którzy nie utrzymywali kontaktów z rodziną i ci, którym wydawało się, że przecież wszystko jest w porządku. Niezrozumienie, niedogadanie się, problemy, których nikt by nie chciał przeżyć – to wszystko przez lata się nawarstwiło i doszło do momentu, w którym nie było już czego ratować.
Spadek na pewno nie jest książką lekką, nie tylko ze względu na tematykę, ale i sam  styl pisania autorki. Nie wszystkim może to przypaść do gustu; książka nie ma rozdziałów a narratorką jest sama Bergljot, która opowiada nam o wszystkim, wobec czego mamy potok słów, wylewających się prosto z jej ust i serca. Problemy miłosne, rodzinne, strach i obawa przed tym, co będzie, przeszłość która ciągle siedzi w głowie, niezrozumienie ze strony tych, którzy powinni wspierać najbardziej. Niestety nie wszystko idzie zapomnieć, z nie wszystkim da się pogodzić. Tajemnica, wyjawiona gdzieś pod koniec książki tylko utwierdza w przekonaniu, że może tak miało być.
Nie ma się co rozpisywać. Jeśli będziecie mieli możliwość, przeczytajcie. Sama czuję się miło zaskoczona, mimo tej trudnej tematyki, czasem niechęci do czytania dalej mimo, że styl autorki do mnie przemówił. Trudna historia, rodzina, której losy zostały splątane tak a nie inaczej… Samo życie.
Za egzemplarz książki dziękuję