Błoto słodsze niż miód // Małgorzata Rejmer

Posted on - in literatura faktu, reportaż
bloto-slodsze-niz-miod-malgorzata-rejmer

Moje pierwsze spotkanie z autorką było podczas Bestsellerów Empiku. Nie słyszałam dotąd ani o niej, ani tym bardziej o książce, która niniejszą nagrodę dostała. „Reportaż o komunizmie w Albanii”, przeczytałam gdzieś i … zapomniałam o fakcie. Aż do momentu, w którym wszyscy zaczęli się „Błoto słodsze niż miód” zachwycać.

Ogrom zła i tragedii jaki wylewa się z kart reportażu Małgorzaty Rejmer jest zatrważający (nawet jeśli zamiast kart był czytnik). Do tego stopnia, że książkę czytałam z doskoku, powolutku, rozdział po rozdziale. A i tak było bardzo ciężko.

„Błoto słodsze niż miód” to opowieść o kraju, którego obywatele zostali w nim uwięzieni – a wszystko za sprawą zapalonego dyktatora Envera Hoxhy, który zaraz po tym jak zerwał sojusze z Jugosławią, Związkiem Radzieckim i Chinami trochę popadł w samozachwyt, a trochę uwierzył, że Albania może stać się samowystarczalną twierdzą komunizmu.

-Dlaczego żyjemy w kraju rządzonym przez kanibala?

Tak właśnie powiedział. Kanibala. Bo Enver żywił się nami, naszym bólem i naszym strachem.

– Nie rozumiesz, dlaczego muszę trzymać w domu zdjęcie potwora? Ono chroni mnie przed śmiercią. Gdybym nie miał w domu portretu kanibala, byłbym następny na pożarcie.

To opowieść przede wszystkim o jego mieszkańcach, którzy… chcieli żyć, normalnie, nie dali się zastraszać. Byli sobą, urodzili się w złej rodzinie albo po ich głowie chodziły niecne myśli na przykład takie, że o „za granicą jest tak… i tak…”. Przecież nigdzie nie było lepiej, niż w Albanii! O buntach w obozach pracy, ucieczkach z kraju które czasem były jedynym wyjściem aby móc żyć nawet jeśli taka ucieczka była równoznaczna… ze śmiercią, bo przecież Enver oraz jego poplecznicy zawsze czuwali.

Ludzie stłamszeni do tego stopnia, że gdy rządy Envera zostały obalone, a w zasadzie sam dyktator zmarł, nie wiedzieli, czy mogą się cieszyć. Przecież nie było źle, kraj chciał dla swoich obywateli dobrze. Nikt już nie podsłuchuje? Ale na pewno? Można mówić, co się chce, i nie spotka się to z żadnymi konsekwencjami? Można wyjechać? W Europie jest jeszcze lepiej, niż u nas?

Podobno używając wyrażenia „szczerze…” wszystko co się po tym powie staje w opozycji do tego pierwszego, ale… Szczerze, to jestem wstrząśnięta tym co przeczytałam. Gdy komunizm był w Polsce, mnie jeszcze nie było na świecie także tak naprawdę to moje pierwsze tak dotkliwe spotkanie z tym co polityka może zrobić z ludźmi. W zasadzie nawet nie może, a robi.

Kiedy wychodziłam z domu, starałam się znikać. Szłam ulicą, wyobrażając sobie, że mnie nie ma. Żeby tylko nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Żeby nic mnie nie zgubiło.

Donosiła na mnie czwórka moich przyjaciół – kiedy zobaczyłam swoją teczkę, nawet się nie zdziwiłam.

Pani Małgorzata używa w swojej książce tak cudownego, jednocześnie prostego i takiego wykwintnego języka, ze ciarki przechodzą po plecach nawet nie dlatego że jakaś straszna rzecz się właśnie wydarzyła, ale że została ujęta w taki sposób, jaki nawet nie przeszedł mi przez myśl. Dzięki temu ogrom tragedii, bólu i strachu jest jakiś łatwiejszy do przetrawienia. W kolejce na czytniku książka pani Rejmer o Budapeszcie.